NA MARGINESIE
czyli scena, która rozpoczyna ten numer
Ola wraca z tygodniowego urlopu na Krecie. Sześć dni było takich, jak sobie wymarzyła: woda, długie kolacje, wąwóz, który będzie pamiętać latami. Siódmego dnia opóźnia się lot, na lotnisku w Warszawie okazuje się, że jej bagaż poleciał gdzie indziej, a do domu dociera po drugiej w nocy, zmęczona i zła, z jedną torbą podręczną i zapachem hali odlotów.
Tydzień później koleżanka z pracy pyta, jak było. Ola słyszy własną odpowiedź: „Wiesz, raczej męczący wyjazd, nie wiem, czy bym go komuś polecała”. Sześć dni, które były po prostu dobre, zniknęło z oceny. Została jedna noc.
Daniel Kahneman, laureat Nagrody Nobla z ekonomii z 2002 roku, opisał to w „Pułapkach myślenia” jako rozdźwięk między dwiema jaźniami. Jaźń doznająca przeżywa kolejne chwile. Jaźń pamiętająca układa z nich opowieść i to ona decyduje, czy pojedziemy tam jeszcze raz. Opowieść jest jednak mocno skrócona: liczy się głównie moment najintensywniejszy, czyli szczyt, dobry albo zły, oraz to, jak doświadczenie się skończyło. Resztę mózg traktuje po macoszemu. To właśnie jest reguła szczytu i końca.
Druga część tej samej obserwacji jest jeszcze dziwniejsza: czas trwania prawie się nie liczy. Badacze nazywają to zaniedbaniem czasu trwania. W eksperymencie z 1993 roku uczestnicy zanurzali jedną dłoń w lodowatej wodzie na sześćdziesiąt sekund, a drugą na dziewięćdziesiąt, przy czym w dłuższej próbie ostatnie trzydzieści sekund woda była o około stopień cieplejsza. Przy pytaniu, którą próbę powtórzyć, większość wybrała tę dłuższą. Wybrali więcej bólu, bo ostatnie chwile bolały mniej.
Jeszcze wyraźniej widać to na kolonoskopii. W badaniu z 1996 roku pacjent A leżał osiem minut i badanie skończyło się silnym bólem, siedem w skali do dziesięciu. Pacjent B leżał dwadzieścia cztery minuty i pod koniec czuł już niewiele, jedynkę. Zgodnie z regułą to pacjent A zapamiętał całość jako gorszą, choć pacjent B cierpiał trzy razy dłużej.
To nie znaczy, że wszystko inne się nie liczy ani że reguła działa zawsze, o czym piszemy poniżej. Znaczy jednak, że od tego, jak zaprojektujecie koniec rozmowy, wizyty, projektu czy urlopu, zależy nieproporcjonalnie dużo z tego, co po nim zostanie.
MARGINALIA
czyli co warto przeczytać, jeśli temat was zaciekawił
„Pułapki myślenia”, Daniel Kahneman. Rozdziały „Dwie jaźnie” i „Życie jako opowieść” to najlepsze miejsce, żeby zobaczyć regułę szczytu i końca u samego źródła. Kahneman opisuje tam kolonoskopię, lodowatą wodę i to, dlaczego zdjęcia z wakacji bywają ważniejsze niż same wakacje, bo to jaźń pamiętająca decyduje o następnym wyjeździe.
„Grosz do grosza”, Dan Ariely, Jeff Kreisler. W rozdziale „Unikamy bólu” jest krótki fragment „Szczęśliwe zakończenia”, który przekłada tę wiedzę na język codzienności: wakacje psuje to, że kończymy je rachunkami, lotniskami i praniem. Autorzy proponują „wirtualne zakończenie” wyjazdu dzień wcześniej, zanim zaczną się nieprzyjemne sprawy.
„The Power of Moments”, Chip Heath, Dan Heath. Bracia Heath biorą regułę szczytu i końca jako punkt wyjścia i pokazują, jak świadomie projektować momenty, które zostają w pamięci klientów, uczniów i pracowników. To najbardziej praktyczna lektura na ten temat.
„When. The Scientific Secrets of Perfect Timing”, Daniel Pink. Autor zbiera badania o tym, jak początki, środki i zakończenia wpływają na naszą motywację i oceny. Przydaje się, żeby zobaczyć, że zakończenia nie są tylko kwestią pamięci, ale też energii, z jaką ruszamy do kolejnych rzeczy.
PYTANIE NA MARGINESIE
czyli pytanie do Was, na które nie musicie odpowiadać na głos
Pomyślcie o czymś, co oceniacie dziś jako „dobre” albo „złe”: o poprzedniej pracy, projekcie, wyjeździe, współpracy z kimś. Ile z tej oceny pochodzi z całości, a ile z jednego intensywnego momentu i z tego, jak się to skończyło? A potem w drugą stronę: jak kończą się rzeczy, które sami prowadzicie, spotkania, wizyty u klientów, rozmowy z zespołem? Czy ktoś kiedykolwiek zaprojektował ich koniec?
ZAPOWIEDŹ
czyli co czeka Cię w płatnej wersji
W części płatnej pokazujemy, skąd naprawdę wiemy, że pamięć tak działa. Jest eksperyment z zimną wodą z 1993 roku i badanie, w którym pacjentom przedłużono kolonoskopię o mniej bolesną końcówkę, żeby sprawdzić, czy wrócą na kolejne badanie. Jest też metaanaliza z 2022 roku, która zbiera sto siedemdziesiąt cztery wyniki i uczciwie mówi, ile z reguły szczytu i końca zostaje po zderzeniu z prostą średnią ze wszystkich chwil. Na koniec jedna konkretna technika, dzięki której zaplanujecie koniec ważnego doświadczenia tak, żeby zostało po nim to, co najlepsze.
Poniżej reklama, pierwsza w naszej historii publikowania newslettera. Jeśli będziecie w nią klikać wystarczająco często, to newsletter już zawsze będzie darmowy ;-)
Bez obaw, wybieramy reklamy starannie spośród propozycji, które przedstawia nam nasz system do tworzenia newsletterów.
Klikajcie zatem!
Leave Granola and get up to 12 months free of Wispr Flow Notetaker + Dictation
If you have paid time left on an individual Granola plan, we'll match it with a Wispr Flow subscription that includes Notetaker and dictation, and add bonus time, up to 12 months total. Sign in or create a Wispr account and submit proof of your plan to check eligibility.
POLE ZASTOSOWAŃ
czyli gdzie w praktyce spotykamy ten mechanizm
Urlopy i wyjazdy. Ariely i Kreisler zauważają, że wakacje kończymy zwykle w najgorszym możliwym stylu: pakowaniem, rachunkami, lotniskiem, taksówką i praniem. Te ostatnie godziny barwią całe wspomnienie. Dlatego dobrze jest zaplanować prawdziwy finał dzień wcześniej, na przykład wieczorną kolację, a powrót traktować jak zwykłe życie.
Wizyty u lekarza i dentysty. Kahneman z kolegami pokazali to na kolonoskopii, ale ten sam mechanizm działa przy każdym nieprzyjemnym zabiegu. Ostatnie minuty, czyli to, co lekarz powie na koniec, czy pacjent dostanie jasny plan i czy wychodząc, poczuje ulgę, bywają dla pacjenta ważniejsze niż pierwsze pół godziny.
Obsługa klienta i infolinie. Klient po długiej rozmowie zapamięta głównie najgorszy moment i ostatnie zdanie. „Załatwione, nie musi się pan niczym martwić” zostawia inne wspomnienie niż „proszę czekać na wiadomość”, nawet jeśli reszta rozmowy była identyczna.
Początek i koniec współpracy w pracy. Wszyscy dbają o pierwszy dzień nowej osoby, a prawie nikt o jej ostatni. Tymczasem ostatnie dni, rozmowa pożegnalna i to, jak firma żegna pracownika, decydują o opinii, którą będzie powtarzać znajomym przez lata.
Spotkania i prezentacje. Ostatnie pięć minut zwykle idzie na przepychanki o terminy i „to chyba wszystko”. Uczestnicy wyjdą z takim wrażeniem, jakim spotkanie się skończyło. Warto zostawić czas na krótkie podsumowanie, konkretne następne kroki i jedno zdanie o tym, co się udało.
Rekrutacja. Kandydat ocenia firmę po najmocniejszym momencie rozmowy i po jej zakończeniu. Rekruter, który widzi kilku kandydatów, ma ten sam problem: pamięta tego, kto miał świetny moment albo świetnie wyszedł, a nie średnią z całej rozmowy. Notatki spisane zaraz po każdej części ograniczają ten błąd.
Oceny okresowe i rozmowy o pracy. Przeglądy roczne łatwo ulegają ostatnim tygodniom i jednemu spektakularnemu wydarzeniu, sukcesowi albo wpadce. Metaanaliza z 2022 roku, o której piszemy niżej, jako przykład ocen po fakcie podaje właśnie ocenę minionego dnia pracy.
Szkolenia i warsztaty. Uczestnicy ocenią dzień po tym, co było w nim najmocniejsze, i po tym, jak się skończył. Ankieta pod koniec, w pośpiechu, przy zbieraniu rzeczy, to często ostatnie wrażenie z całego programu.
Zakupy w internecie i dostawy. Ostatni kontakt klienta z firmą to zwykle paczka, jej rozpakowanie i ewentualny zwrot. Sklep, który ułatwia zwrot i nie komplikuje ostatniego etapu, poprawia wspomnienie całych zakupów.
Trudne rozmowy. Kłótnie w związku, spory w zespole, negocjacje. Ludzie wracają do nich pamięcią głównie przez najostrzejszy moment i to, jak się zakończyły. Rozmowa, która zakończy się krótkim gestem dobrej woli, bywa pamiętana lepiej niż taka, która skończyła się ciszą.
MARGINES ZYSKU
czyli jak to wykorzystać, jeśli sprzedajecie produkt lub usługę
Zaprojektujcie zakończenie usługi, tak jak projektujecie jej początek. Podziękowanie, podsumowanie efektów, krótka rozmowa o tym, co dalej, mała niespodzianka. Ostatnie wrażenie klienta jest zwykle przypadkowe, a może być narzędziem.
Wybierzcie swój szczyt. Zamiast rozkładać budżet na doświadczenie równo, zdecydujcie, który moment ma być najlepszy, i zainwestujcie w niego najwięcej. Dla restauracji będzie to danie główne albo deser, dla biura podróży jeden wieczór, dla kursu jedno ćwiczenie, o którym uczestnicy będą opowiadać.
Naprawiajcie najgorszy moment, a nie średnią. Gdy badacie opinie klientów, zapytajcie, co było najgorsze i jak się skończyło. Jedna naprawiona bolączka zmienia ocenę więcej niż pięć drobnych ulepszeń.
Nie kończcie procesu formalnością. Faktura, regulamin, formularz zwrotu czy podpisywanie dokumentów na samym końcu psują zakończenie. Jeśli się da, przesuńcie je przed finał i zostawcie na koniec to, co kojarzy się z efektem.
Prośbę o opinię wysyłajcie po dobrym momencie, nie po płatności. Klient tuż po otrzymaniu wyniku, dobrej wiadomości albo pomocy ocenia was z zupełnie innego miejsca niż ten, który właśnie przelał pieniądze.
Reklamację zamykajcie szybko i konkretnie. To ostatni kontakt z klientem w sprawie, w której już coś poszło źle. Czytelne „zrobione, oto co zmieniliśmy” zostawia inne wspomnienie niż długie, ostrożne wyjaśnienia.
Dłuższe nie musi być gorsze. Skoro czas trwania prawie się nie liczy, nie musicie z góry skracać spotkania czy usługi, jeśli dobrze wypadnie jej końcówka. W badaniu z kolonoskopią pomogło dodanie krótkiego, mniej nieprzyjemnego odcinka na końcu. W waszej firmie będzie to na przykład dodatkowe pięć minut na spokojne omówienie wyników.
Nie ukrywajcie problemów pod ładnym finałem. Reguła działa na pamięć, ale klient, który naprawdę miał problem, wróci do niego, gdy wejdzie w kolejny kontakt. Dobry koniec nie zastępuje dobrego środka i uczciwego rozwiązania.
TWARDE DANE
czyli dowody na to, że to nie jest tylko teoria
Kahneman, Fredrickson, Schreiber i Redelmeier opisali w 1993 roku w „Psychological Science” słynny eksperyment z zimną wodą. Trzydziestu dwóch studentów zanurzało jedną dłoń w wodzie o temperaturze czternastu stopni na sześćdziesiąt sekund, a drugą na dziewięćdziesiąt: w dłuższej próbie przez ostatnie trzydzieści sekund woda ocieplała się do około piętnastu stopni. Dwudziestu dwóch z trzydziestu dwóch uczestników, czyli sześćdziesiąt dziewięć procent, wybrało powtórzenie dłuższej próby, choć zawierała cały ból tej krótszej i jeszcze trochę więcej. Autorzy piszą, że czas trwania odgrywa niewielką rolę w ocenie bolesnych doświadczeń.
Fredrickson i Kahneman opublikowali w 1993 roku w „Journal of Personality and Social Psychology” dwa eksperymenty, w których uczestnicy oglądali przyjemne i nieprzyjemne klipy filmowe o różnej długości i natężeniu. W pierwszym badaniu wzięło udział trzydzieści dwie osoby, w drugim dziewięćdziesiąt sześć. Wpływ długości klipu na ocenę był mały, w całości wyjaśniały go zmiany emocji notowane na bieżąco, a gdy oceniano z pamięci, jeszcze mniejszy. Według autorów ocena po fakcie przypomina średnią ważoną „migawek” z doświadczenia, tak jakby czas nie miał znaczenia.
Redelmeier i Kahneman zmierzyli w „Pain” w 1996 roku ból w czasie rzeczywistym u stu pięćdziesięciu czterech pacjentów poddawanych kolonoskopii i stu trzydziestu trzech poddawanych litotrypsji. Ocena całkowitego bólu po zabiegu była silnie związana z jego szczytowym natężeniem oraz z natężeniem w ostatnich trzech minutach zabiegu. Długie zabiegi nie były zapamiętywane jako szczególnie przykre. Pacjenci pamiętali więc głównie najgorszy moment i końcówkę.
Redelmeier, Katz i Kahneman przeprowadzili w „Pain” w 2003 roku badanie z losowym przydziałem na sześciuset osiemdziesięciu dwóch pacjentach kolonoskopii. Połowie z nich dodano na końcu krótki odcinek, w którym końcówka aparatu zostawała w odbytnicy, co boli mniej niż samo badanie. Ta grupa oceniła końcówkę jako mniej bolesną (1,7 wobec 2,5), całe doświadczenie jako mniej nieprzyjemne (4,4 wobec 4,9 w dziesięciocentymetrowej skali) i uznała je za mniej przykre na tle siedmiu innych nieprzyjemnych doświadczeń. W ciągu ponad pięciu lat obserwacji na kolejną kolonoskopię wróciła około połowa pacjentów, a w grupie z wydłużonym zabiegiem odrobinę częściej (iloraz szans 1,41, p = 0,038), ale po uwzględnieniu wcześniejszych badań, wskazań i wyników. Efekt jest więc realny, ale niewielki, a jego wpływ na zachowanie widać dopiero po korekcie.
Alaybek, Dalal, Fyffe i współautorzy zebrali w 2022 roku w „Organizational Behavior and Human Decision Processes” sto siedemdziesiąt cztery wielkości efektu z badań nad regułą szczytu i końca. Wpływ szczytu i końca na końcową ocenę okazał się duży (r = 0,58, przedział ufności od 0,49 do 0,66) i dobrze się powtarzał w różnych warunkach, ale był porównywalny z wpływem zwykłej średniej ze wszystkich chwil. Silniejszy był za to niż wpływ początku, najgorszego momentu, trendu i zmienności, a wpływ czasu trwania był praktycznie zerowy. Wniosek: reguła jest realna i przydatna, ale nie zastępuje średniej, tylko ją uzupełnia.
KOREKTA KURSU
czyli jedna konkretna rzecz do zrobienia inaczej
Przed każdym ważnym doświadczeniem, które prowadzicie, zadajcie sobie dwa pytania: gdzie ma być szczyt i jak ma wyglądać ostatnia minuta. Wpiszcie to do planu spotkania, wizyty, szkolenia, oferty czy wyjazdu, tak jak wpisujecie godzinę rozpoczęcia. Na koniec zostawcie około pięć procent czasu i nie przeznaczajcie go na formalności, tylko na krótkie podsumowanie i jedno zdanie o tym, co się udało.
Druga strona tej samej techniki dotyczy oceniania własnych doświadczeń. Zanim powiecie „ta praca była zła” albo „ten wyjazd był nieudany”, wypiszcie po jednym zdaniu o każdym etapie i dopiero potem wyciągnijcie wniosek. Jaźń pamiętająca wystawi ocenę na podstawie szczytu i końca, ale dobrze jest wiedzieć, że istnieje też reszta.
Wróćmy do Oli z początku numeru. Nie musi zmieniać lotów ani odzyskiwać zepsutej nocy. Wystarczy, że następnym razem urządzi sobie prawdziwy koniec urlopu w przedostatni wieczór, a po powrocie zapisze sobie jedno zdanie o każdym z sześciu dobrych dni. Wtedy na pytanie koleżanki odpowie zgodnie z tym, jak było naprawdę.
Do „przeczytania” następnym razem!



